wyprawa na Teide - noc na wulkanie




Wulkan zdobyłam i spędziłam na nim noc, 
zapraszam do czytania wspomnień z tej niesamowitej wyprawy
________________________________________________

Na miesiąc przed przyjazdem na wyspę zarezerwowałam nocleg w schronisku Refugio Altavista. Dzwoniąc do schroniska należy przygotować dane do rezerwacji w tym numer paszportu. Tuż przed samą wyprawą polecam zadzwonić ponownie do schroniska i upewnić się czy na pewno będzie w tym dniu czynne!

Za nocleg płacimy na miejscu. Koszt za osobę to 20 euro. Należy mieć ze sobą paszporty.

W schronisku jest kilka sal z łóżkami piętrowymi, dają śpiwory i koce. Jest kuchnia wyposażona m.in. w garnki, naczynia i czajnik, można więc zabrać ze sobą produkty z których przygotujecie kolację i śniadanie. Ja miałam ze sobą dodatkowo gorącą czekoladę w proszku, herbatę i kawę. Po męczącej wspinaczce gorąca czekolada postawiła mnie na nogi.
W schronisku jest toaleta z umywalką, o ciepłym prysznicu można zapomnieć, ale i tak warunki jak na schronisko są całkiem dobre.
Weźcie ze sobą worek na śmieci. Nasze odpadki zabieramy ze sobą i wyrzucamy do śmietnika przy wyjściu z rezerwatu.
Wybierając się na całodobową wyprawę najlepiej zabrać ze sobą również krem z filtrem, okulary przeciwsłoneczne, zapas wody mineralnej, coś na słodko, ciepłą bluzę z kapturem lub kurtkę. W nocy jest zimno, temperatura spada poniżej 10 stopni (w maju) więc jeśli chcecie podziwiać księżycową noc trzeba się ciepło ubrać. Poza tym na górze dokucza wiatr.



Wulkan Teide

O godz. 9.15 wyruszamy z Costa Adeje autobusem linii 342. Warto być wcześniej na przystanku, ponieważ może zdarzyć się, że kierowca podjedzie kilka minut wcześniej a więcej autobusów w tym dniu na wulkan już nie ma.

Autobus przejeżdża przez: Los Cristianos,Vilaflor, El Parador, następnie podjeżdża pod kolejkę Teleférico del Teide i dalej jedzie do El Portillo, gdzie ma przystanek końcowy. My wysiedliśmy pod Montana Blanca - przystanek następny za kolejką. Kupując bilet w autobusie należy powiedzieć kierowcy, żeby zatrzymał się pod szklakiem na Teide (Mont Blanc) i przypomnieć mu jeszcze jak będziecie w pobliżu.

Ścieżka na wierzchołek prowadzi od parkingu Montana Blanca i stąd rozpoczynamy naszą wyprawę.



Wulkan Teide - początek trasy


Początkowo szlak jest spokojny, swobodnie idziemy utartymi ścieżkami podziwiając potęgę natury. Niebo błękitne, dookoła nas pustynny krajobraz do złudzenia przypominający niedaleką Saharę.


_________________________


Cisza, spokój, samotność,
idziemy w milczeniu, każdy
z nas w głębi duszy rozmyśla
jak to możliwe, że wybuch
wulkanu mógł ukształtować
ten nieziemski krajobraz

_________________________


Wulkan Teide




_______________

Rezerwat sprawia wrażenie
pozbawionego wszelkiego 
życia, ale nawet w tych 
wyjątkowych warunkach
żyją rośliny spotykane
tylko tu
_______________________



Spoglądam przed siebie sięgając wzrokiem daleko do góry i dostrzegam wierzchołek. Zaczynam wątpić czy dam radę .. Nie poddaję się, pragnienie sprawdzenia samego siebie pcha mnie dalej na przód a wielkość wulkanu dodaje niezrozumiałej siły. Pokonam swoje słabości.


Otacza nas pustynia i porozrzucane czarne głazy, wyglądające jakby ktoś z niezwykłą starannością zaplanował filmową scenerię. Idziemy sami, nikogo oprócz nas nie ma. Jest tak cicho, że słyszę własne myśli. Co jakiś czas robimy krótkie przerwy żeby spojrzeć na otaczający krajobraz i zrobić kilka zdjęć. Nie czuję zmęczenia, głęboko oddycham i cieszę się, że tu jestem.


Wulkan Teide

Poruszamy się wytyczonym szlakiem, mijamy kolejne partie łagodnych, pustynnych wzniesień. W oddali widać stacjonujące tu patrole. Daje mi to pewne poczucie bezpieczeństwa, że w razie potrzeby można poprosić o pomoc.


Wulkan Teide


Minęliśmy wzniesienie Montana Blanca i zmierzamy dalej zbliżając się do stromego wzniesienia. Do tego momentu swoją wędrówkę określiłabym jako przyjemny spacer, teraz dopiero rozpoczynamy wyczerpującą wspinaczkę. Bierzemy głęboki oddech przy tablicy informacyjnej i kierujemy się zgodniej ze wskazówką na La Rambleta.

Wchodzimy pod górę wąskim szlakiem, ocierając się co jakiś czas o zastygłą lawę. Widoki piękne. Jeszcze mam odwagę spoglądać w dół, ale im wyżej tym trudniej odwrócić się za siebie - mam lęk wysokości.
Błoga cisza towarzyszy nam przez całą drogę. Zrozumiałam ludzi, którzy w samotności wyruszają w góry.



Wulkan Teide


Jesteśmy ponad chmurami, idzie się coraz gorzej, powietrze jest bardziej rozrzedzone i pojawił się wiatr. Trudno się oddycha i kręci mi się w głowie. Musieliśmy robić częstsze przystanki, ale z pomocą słodkich batoników dajemy radę.


Wulkan Teide


Dotarliśmy do schroniska, zostawiliśmy rzeczy i poszliśmy dalej w stronę wierzchołka. Jest to niewielki odcinek, ale dość ciężki więc jeżeli ktoś nie czuje się na siłach do dalszej wspinaczki to wystarczy zostać na poziomie schroniska.


Wulkan Teide


Wreszcie zachód słońca - spektakularny pokaz natury. Chmury mamy pod stopami a nad nami przejrzyste kolorowe niebo. Jest tak pięknie, że zapomniałam o drodze i zmęczeniu.
Po kolacji próbowałam zasnąć, ale niestety różnica wysokości i ciśnienia zrobiła swoje. Czułam pewien nieuzasadniony niepokój i nie mogłam spać.


Refugio Altavista
______________________

W nocy wulkan daje nam
radość z podziwiania nieba
utkanego gwiazdami
______________________











Wschód słońca jeszcze piękniejszy ...


Wulkan Teide
Wulkan Teide

Dochodzi 7 rano, czarny gwieździsty krajobraz przemienia się w błękitne niebo, następnie łączy się z żółtym pasem, w dole wzniesienia niczym zmrożona kra morska.


Wulkan Teide


Wulkan Teide
Na niebie już tylko dwie gwiazdki. Kłębiące chmury sprawiają wrażenie ulotnej zawiesiny.
O godzinie 8 słońce już zaczyna mocno przygrzewać.











Refugio Altavista





Po śniadaniu opuszczamy schronisko i zaczynamy schodzić. Jest rześko i przyjemnie.






Drogę powrotną przeszliśmy bardzo sprawnie, zatrzymywaliśmy się tylko na chwile żeby chłonąć krajobraz i robić zdjęcia. Po  ponad 2-ch godzinach byliśmy na dole przy parkingu, gdzie wysiedliśmy z autobusu.
Wsiedliśmy w ten sam autobus, którym poprzedniego dnia przyjechaliśmy i zabraliśmy się do El Portillo. Było jeszcze sporo czasu do powrotu autobusu do Costa Adeje więc mogliśmy zwiedzić pobliskie miasto. Cały czas byliśmy na terenie rezerwatu i wciąż ponad chmurami.


El Portillo


El Portillo to malutkie miasteczko, zaledwie 10 minut od wejścia na wulkan. Poszliśmy na kawę do miejscowej restaurante i na tarasie jedząc słodkie ciasto wspominaliśmy magiczną noc na szczycie.


El Portillo


El Portillo jest też niewielki rezerwat pełen bujnej roślinności. Niewielu z turystów zauważa te kolorowe krzewy i decyduje się na spacer pośród nich a naprawdę warto.


El Portillo

El Portillo


Z El Portillo wracamy autobusem do Costa Adeje.


_________________________
Kontakt do schroniska